Psychoterapia

Milena Karlińska-Nehrebecka

o psychoterapii, o zdrowiu i niezdrowiu psychicznym

Psychoterapia jest skuteczna. Bardzo

Na którymś zjeździe naukowym Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, w trakcie mojego wystąpienia na temat psychoterapii, jeden z profesorów psychologii wstał i autorytatywnie stwierdził, powołując się na Eysencka, że psychoterapia nie działa. Gdy zaprosiłam go do naukowej debaty, opartej na współczesnych badaniach i zadałam kilka pytań, spurpurowiały żwawo opuścił salę, wśród ogólnej wesołości uczestników. Dlaczego?

W zamierzchłych czasach, w połowie ubiegłego stulecia, profesor psychologii, Hans Eysenck* napisał prowokacyjnie „im więcej psychoterapii, tym niższy wskaźnik wyleczenia”. Uważał, że psychoterapia nie działa, a nawet może szkodzić. To twierdzenie Eysencka, z powodu dramatycznych błędów metodologicznych jego badań, mających udowodnić wspomnianą tezę, okazało się humbugiem. Najpoważniejszym zarzutem był brak losowego doboru do grup i brak rzetelnej próby kontrolnej. Z kolei inni naukowcy dowodzący tezy o nieskuteczności terapii innej niż behawioralna, arbitralnie wykluczali z analiz badania, które potwierdzały skuteczność owych psychoterapii. Ale o tym wielu ich fanów już nie doczytało, gdyż ich wiedza zakończyła się właśnie w latach 60-tych XX wieku.

Obecnie, żaden naukowiec badający psychoterapię nie pyta, czy psychoterapia jest skuteczna, bo jest to oczywiste.
Prowokacyjne twierdzenia Eysencka i podobnie myślących naukowców stały się potężnym impulsem dla badań nad skutecznością psychoterapii, które niebywale rozkwitły w latach 70-tych i późniejszych XX wieku. Najbardziej znane metaanalizy** przeprowadzili Smith & Glass w 1977 i Smith w 1980. Ich badania były powtarzane i krytycznie analizowane, powstały też metaanalizy metaanaliz.
W miarę udoskonalania metody metaanalizy, kolejne obszerne projekty badawcze wykazały nad wszelką wątpliwość, że psychoterapia jest nie tyle skuteczna, co bardzo skuteczna. A metaanaliza na trwałe weszła do metod statystycznych w psychoterapii i medycynie.

Obecnie w nauce przyjmuje się, że udowodniony rozmiar efektu psychoterapii wynosi około 0,8. To znaczy, jak podaje B.Wampold, że przeciętny pacjent po psychoterapii jest zdrowszy, niż 79% pacjentów, którzy jej jeszcze nie mieli. A inaczej ujmując: jeśli się grupę pacjentów, którzy się zgłosili na psychoterapię, losowo podzieli na podgrupę, która 1)czeka na leczenie i na podgrupę 2) leczoną psychoterapeutycznie, to 69% leczonych uzyskuje poprawę, a czekających 31% - mniej więcej dwukrotna różnica.
Takie są wyniki ściśle kontrolowanych badań w warunkach laboratoryjnych. Przypuszcza się, że w praktyce klinicznej ten wskaźnik może być wyższy, czyli że psychoterapia w gabinetach, przychodniach czy poradniach będzie jeszcze skuteczniejsza.

Obecnie w dziedzinie psychoterapii jako nauki, więcej uwagi skupia się na badaniu procesu psychoterapii oraz związku pomiędzy procesem a wynikami psychoterapii, niż – na nieco już nudnym - sprawdzaniu po raz kolejny, czy psychoterapia działa.

Ale uwaga; fakt, że psychoterapia jest skuteczna dla większości pacjentów, nie oznacza, że tak jest zawsze. Około 5% pacjentów doznaje w psychoterapii pogorszenia swojego stanu. I niekoniecznie dlatego, że psychoterapeuta źle pracuje, czasem dlatego właśnie, że dobrze.

Rozpoznawanie takiej ewentualności i właściwe postępowanie z nią jest częścią poprawnego kształcenia psychoterapeutów. Trzeba też pogorszenie stanu odróżnić od przejściowego pogorszenia samopoczucia, jakie przelotnie nierzadko pojawia się w psychoterapii i jest czymś normalnym. Jeśli psychoterapia powoduje pogorszenie, zwykle psychoterapeuta proponuje jej zakończenie i skorzystanie z innych metod pomocy.

Jak rozpoznać, czy psychoterapia pomogła? Zwykle najlepiej wie o tym sam pacjent. Bo wie czy polepszyło się to, co mu/ jej dolegało, czy ustąpiły objawy, jak funkcjonuje z bliskimi i w pracy, czy ogólnie biorąc, jest szczęśliwszy. I jego opinia jest najważniejsza, ale niejedyna. Psychoterapeuta także dostrzega zmiany. Rodzina, znajomi i współpracownicy są kolejnymi osobami, które zauważają skutki psychoterapii.
Niektóre ośrodki psychoterapeutyczne stosują specjalne testy by ocenić stopień wyleczenia, np. CORE-OM, czy SCL-90.

Czy rezultaty psychoterapii są trwałe? W większości są trwałe. Psychoterapia daje dwukrotnie mniej nawrotów choroby niż leczenie lekami, ale trwałość efektów jest zróżnicowana. Dlatego za wiarygodną uważa się taką psychoterapię, gdzie nie tylko jest wymierna poprawa na końcu leczenia, ale i w badaniu kontrolnym, po minimum pół roku od zakończenia, a często po roku i po kilku latach.

Dalszym pytaniem jest, co konkretnie przesądza o skuteczności psychoterapii, o czym napiszę później.

Podsumowując: w oparciu o wyniki badań, spodziewamy się, że psychoterapia nie tylko spowoduje, że pacjent będzie mniej objawów, ale że będzie lepiej się miewał w kontaktach intymnych, lepiej z rodziną, że będzie mu się lepiej pracować, że subiektywnie będzie bardziej szczęśliwy i będzie mniej chorował w ogóle.

*Hans Eysenck, zasłużony profesor psychologii. Wniósł nie tylko ważny wkład w psychologię osobowości, rozwijając idee C.G. Junga, ale twórczo rozwinął także badania w dziedzinie grafologii, parapsychologii i astrologii. Jego prace są bardzo cenione przez astrologów ukierunkowanych na badania empiryczne i psychologów. Jego publikacje na temat psychoterapii, choć same nie przetrwały metodologicznej weryfikacji, stały się cennym bodźcem dla rozkwitu klasycznych już badań nad skutecznością psychoterapii.
**Metaanaliza to metoda statystyczna, w której zbiorczo porównuje się liczne pojedyncze badania i wylicza wspólny wynik lub trend.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Zdrowie

PROMOWANE

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej

  • Prawdziwy. Prawdziwszy. Trup

    W PWN-owskim podręczniku dla ośmiolatków znalazłam wierszyk: „Katechizm polskiego dziecka”: Kto Ty jesteś? Polak mały (...) Coś jej winien? Oddać życie. I tak dalej …. Wierszydło zostało napisane około roku 1900 przez Władysława Bełzę. Drugorzędnego poetę, mocno na wyrost nazywanego piewcą polskości. Naiwny, drażniący ucho tekścik od ponad stu lat jest narzędziem indoktrynacji i prania małych mózgów. Bo, jak inaczej nazwać (w XXI wieku) przekonywanie, że ośmioletnie dziecko rośnie po to, by oddać życie za kawałek ziemi? czytaj więcej