Gdy umarł ci ktoś bliski

Wszyscy doświadczyliśmy albo doświadczymy śmierci tych, których kochamy. Unikamy myślenia i wiedzy o tym, że umrą, jak długo się da. Ale gdy ktoś nam umiera – stajemy wobec śmierci bez żadnej osłony. Nasza kultura – udająca, że śmierci i starości nie ma – nie pomaga nam w tym. Napisałam parę rad dla tych, którzy właśnie przeżywają śmierć. Albo chcą pomoc komuś, kto przeżywa. Może przydatnych i dla ciebie.

Bądź na pogrzebie.
Weź wolne.
Nie bądź dzielny.
Czuj to, co czujesz. Rozpacz? Tak. Smutno ci? Jesteś wściekły? Nie chce ci się żyć? Nic nie czujesz? Boli, przeszywająco boli? Ulga, że koszmar umierania się skończył? Ulga, że ona/on już nie cierpi? Ulga, że już gorzej nie może być, i że tę śmierć masz już za sobą?
Zwyczajnie bądź we wszystkim co się w tobie pojawia, jakiekolwiek jest. Nie próbuj tego tłumić ani nasilać. Jest to, co jest i takie ma być. Nie manipuluj swoimi przeżyciami i nie walcz z nimi. Pozwól też, by jakaś część ciebie była świadoma, że przeżywasz to, co przeżywasz i co to jest.
Pozwól sobie na ten ból. Pozwól na to, by się ogarnął. Pozwól sobie na płacz i szloch gdy się pojawia. Nie zajmuj się reakcjami innych, chyba, że to są twoje dzieci. Ale one i tak wiedzą co przeżywasz, więc nie udawaj, że jest inaczej niż jest.
Im bardziej pozwolisz by tak bolało jak naprawdę boli, tym mądrzej przejdziesz przez to przez co musisz przejść.


Jak się wyczerpiesz – śpij. Nie chcesz jeść? Nie zmuszaj się. Lepiej się nie stępiać np. lekami uspokajającymi czy alkoholem, ale też nie jest to czas na trenowanie cnót i heroizm.

Jeśli chcesz być sam, czujesz, że potrzebujesz wycofania – zrób to, nie słuchaj kondolencji czy pocieszania. Zwykle nie jest dobrze dużo i powierzchownie rozmawiać o tym, co się z tobą dzieje.
Ale jeśli masz kogoś, komu chcesz zwyczajnie powiedzieć co czujesz i co myślisz, i jak to było - kogoś kto nie będzie cię pocieszał ani zmuszał do „brania się garść”, kogoś kto po prostu będzie przy tobie bez reformowania cię – to też dobry pomysł. Sam będziesz wiedział z kim kontakt dodaje ci siły, a z kim czujesz się słabszy. I wybieraj tych, z którymi czujesz się silniejszy.

Może wręcz zechcesz usiąść z tymi, którzy znali zmarłego i pogadać o tym, co razem ze zmarłym robiliście, jaki był, jaki nie był, co było piękne, co brzydkie, co straszne, czego nienawidziliście, co kochaliście, co było wzruszające a co śmieszne. Co było prawdziwe. I za co jesteście jej/jemu wdzięczni.
Gdy pozwolisz sobie na wdzięczność za wszystko, co dobrego dostałeś od zmarłej osoby, pojawi się więcej zgody na to, że odeszła.

Nie masz ani obwiązku ani zakazu czucia tego, co czujesz. Nie ma przepisu na jedynie słuszne przeżywanie żałoby. Ani obligatoryjnego czasu jej trwania. Poznamy, że żałoba się kończy, gdy wraca nasza zdolność do kochania innych ludzi. Niekiedy „specjaliści” wmawiają nam, że żałobę trzeba leczyć. Nie, nie trzeba. Trzeba uszanować, jakkolwiek ją ktoś przeżywa. Ale gdy masz myśli samobójcze, dłuższy czas nie jesteś w stanie pracować, nie możesz się skupić, unikasz kontaktu z ludźmi, inni cię irytują tym, że są szczęśliwi, że się kochają, że żartują – to sygnał, że lepiej poszukać pomocy specjalisty.
Jedna ze znanych mi osób powiedziała mi parę lat po śmierci swojej małej córeczki „gdy byłem na pogrzebie, myślałem, że ta rozpacz nie skończy się nigdy. Na drugi dzień śmiałem się z żartów moich pozostałych dzieci”.

I tak właśnie jest. Wątpię, żeby ci, co umarli życzyli sobie cierpienia tych, których opuszczają. Wręcz przeciwnie. Strumień życia płynie dalej, a my w nim. Ze wszystkim; miłością, gniewem, wdzięcznością, życiem i śmiercią.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ŚmierćPsychologia
Skomentuj